Kompot sliwkowy

Archiwum kategorii ‘3moonboys’

z braku czasu wio na koncert!

Opublikował/a kompotsliwkowy w dniu 12 styczeń 2008

Jak byśmy mieli mało roboty, bylibyśmy niewystarczająco zmeczeni i zupełnie nie głodni – pojechaliśmy prosto od Piotra do Mózgu na koncert. Koncert nie inaczej, ale inny. Podzielony na dwie częsci, pierwsza znana z poprzednich wystepów, jednak wyjątkowo dobrze brzmiąca. Chociaż Klops jak zwykle narzeka niemiłosiernie :) Pierwsza połowa za sprawą Radka się odbyła między innymi. Drugą, to oddanie trabek, gwizdków i klawiszy nowej gwardii.

Atmosfera też inna. Koncert otoczony firankami. A na nich dwa filmy się snuły. Była kosmiczna projekcja na firankach trzy de. Kosmita sie pojawiał i chodził po kosmicku. Akcja na Ziemii się działa jednak. I spodek był też. Drugie, to w kosmosie było. Po przerwie drugie. O ludziach w kosmosie. Wyłaniali się z plastikowych worków na śmieci. To chyba były kokony.

Częstotliwości w jakie wokalista czasem wpada przyprawiają mnie o zawrót głowy. Dosłownie. Nie przyswajam wysokich dzwięków. Niektóre jego słowa słychać nie w uszach, a gdzieś z tyłu głowy. Czasem bolesne. Rezonans w uszach. Ale za to bas… Paaanie, cóż to jest za bas :)

Podobało mi się dziś. Podobno na następny występ będzie trzeba sie troche naczekać. Więc oficjalnie mozna powiedzieć, że czekamy :)


Godzina 23:30. Wreszcie jesteśmy w domach. Całe 30 minut soboty na zajęcie się sobą. A nie. Jednak nie. Musze oporządzić zwierzaki. I pomyśleć, że większość moich wcześniejszych sobót, to sen do piętnastej, piżama do 19, telewizor i dużo odpoczynku. Paranoid android.

Opublikowany w 3moonboys, mitting | Komentarzy: 2 »

Depresja 2007

Opublikował/a kompotsliwkowy w dniu 1 wrzesień 2007

Przy okazji imprezy Depresja 2007, która łączyła ze sobą fotografię, film i muzykę znalazł się idealny pretekst do odwiedzenia Ciechocinka ponowny raz w te wakacje. I jest to kolejna okazja do mojego marudzenia w temacie tak krótkich pobytów w tym mieście. Początkowo jechać mieliśmy w oficjalna trójkę, jednak zostaliśmy tylko we dwoje. Czyli, że Klops, ma się rozumieć.

Do jazdy zebraliśmy się dopiero o 14. Po dotarciu na miejsce, zaczęliśmy od odwiedzenia domu na przeciw, co nieodłącznie wiąże się, od zarania dziejów, z kawką i słodkością. Tym razem padło na świeżo upieczone ciasto :)

Nadeszło jednak oczekiwane późne popołudnie. W czwórkę – Klops, Tomek, Krzysiek, Sliwka – poszliśmy (słownie “p-o-s-z-l-i-ś-m-y”. Niebywałe!) przed Kino Zdrój by dowiedzieć się czegokolwiek o najbliższych występach. Spotkaliśmy tam również Mendla z abstrakcyjnym ślimaczkiem we włosach – nowa moda zza wielkiej wody. Szacun dla Mendla, bom sie go żem nie spodziewion była. No więc sobie tak staliśmy przed kinem robiąc głupie miny. Akurat traf chciał, że mieliśmy chwilę do występu 3moonboys, więc przynajmniej mieliśmy pewność, że nie prześpimy tego, po co w sumie (między innymi =]) przyjechaliśmy.
Co do samego występu, to jak zwykle :) Mi sie podobało, jednak nadal jako najlepszy ich występ uważam ten inaczej. Miło, że za plecami przewijały się jakies mazidła kolorowe, zawsze twierdziłam, że to dobra rzecz :)

Taaa. Potem wysiedzieliśmy jeszcze jeden występ. Skupił on przed sceną masę ludzi, którzy tratowali się uprzejmie w pogo. Co do artystów na scenie, to średnio mi to pasowało. może innym razem. Może jak będzie słychać jakieś słowa.

Po występach spacer z niespodziankami, czyli seria ‘don’t do that at home’.

W domu zrobiło się sennie, ale nie na tyle by iść juz spać. Doszli do nas Drogan i Bentek i urządziliśmy trzygodzinna posiadówkę. Obejrzało sie film, popiło się trochę, podjadło przepyszne naleśniki Tomka z cynamonowym farszem Krzysia, posnuło sie jakieś opowiastki i zaliczyło inne rekreacyjne zabawy towarzyskie :)

W środku nocy wreszcie mogliśmy iść spać. Jednak zanim to, skutecznie unicestwiliśmy telewizor w pokoju, który niewiadomo czemu na pół godziny stwierdził, że z nami nie rozmawia. Dopiero po odkryciu magicznego przycisku go oświeciło.

Hmmm.. pozdrowienia dla Maminy Bentkowej? :)
Zdjęcie i wiecej o koncertach u Klopsa.

Opublikowany w 3moonboys, ciech, mitting | Komentarzy: 3 »

3moonboys

Opublikował/a kompotsliwkowy w dniu 19 kwiecień 2007







Poprzedni występ tego zespołu bardzo mi się podobał, ale ten dzisiejszy był jeszcze lepszy. Takie zestawienie, w takim składzie, te utwory :) Bulin jak zwykle marudził :) Poza zespołem Igor się produkował, z czymś co podobno nie jest aniołem Murcofa :) Poza tym dziewczyny. Bardzo ładna brunetka pod lewym głośnikiem. Oczywiście nie przebija najładniejszej brunetki UTP, ale cieżko było nie zwrócić na nią uwagi. A po przeciwnej stronie, blondynka pod prawym głośnikiem. Zastanawialiśmy się czy to ta co na GeorgeDornScreams była, ale chyba jednak nie. Mimo to i tak ładna, co można uznać za dziwne, bo póki co jedyną blondynką jaka mi sie podoba jest Henrietta, ciut podobna do Pyzy :)

Opublikowany w 3moonboys, mitting | Zostaw Komentarz »